Józefa Frach
Józefa Frach (ur. w 1889 r. - zmarła w Ochojcu w latach 60. XX w .) – jedna z najdzielniejszych
czarnkowskich sanitariuszek podczas Powstania Wielkopolskiego. Józefa Frach urodziła się 23 stycznia
1889 r. w domu rolników Franciszka i Józefy Skrzypczaków w Grzępach w powiecie czarnkowskim. Ze
wspomnień J. Frachowej wiemy, iż 28 października 1894 r. w Szkole Powszechnej została pobita przez
pruskiego nauczyciela Adersa za mówienie po polsku. Nie wiemy kiedy wyszła za mąż i przyjęła
nazwisko Frach. W okresie I wojny światowej, jak wiele kobiet przeszła kurs Czerwonego Krzyża. Po
kursie została skierowana na front, gdzie niosła pomoc rannym niemieckim żołnierzom zarówno na
froncie wschodnim jak i we Francji. Frachowa w swoim wspomnieniach napisała, iż ...” w 1917 r.
wróciłam do Ojczyzny”. W 1918 r. pracowała jako gospodyni na plebanii kościoła Marii Magdaleny w
Czarnkowie. Ksiądz proboszcz Mikołaj Swinarski cenił wysoko p. Józefę i słynął z tego iż, dbał o to, aby
wokół niego funkcjonowali ludzie na odpowiednim poziomie. Swoją wiedzą z udzielania pierwszej
pomocy dzieliła się p. Józefa z polskimi dziewczynami prowadząc kursy dla żeńskiej drużyny skautów. Z
polecenia księdza gromadziła środki opatrunkowe. Niektóre publikacje podają, iż gromadziła także
karabiny i amunicję. Ona sama napisała , iż przechowywała na plebanii w swoim pokoju cztery
karabiny i 120 sztuk amunicji. Wydaje się to jednakże mało prawdopodobne, gdyż za posiadanie broni
groziły wysokie kary a w mocno zniemczonym Czarnkowie fakt zakupu broni trudno było ukryć. Antoni
Henke w swoich wspomnieniach pisał, iż na plebanii zgromadzono spory arsenał zakupiony z
pieniędzy księdza Swinarskiego. Prawdopodobnie broń o której pisze przyjechała 6 stycznia 1919 r. za
sprawą podporucznika Zdzisława Orłowskiego. Prawdą jest, iż w czasie obrony Czarnkowa 8 stycznia
1919 r. jak napisał A. Henke „ pani Frachowa ze swojej „spiżarni” wydzielała Powstańców po karabinie
i po dwadzieścia naboi”. W tym dniu ofiarnie służyła także pomocą medyczną. Pod kulami opatrywała
rannych powstańców w tym śmiertelnie rannego dowódcę obrony Stanisława Putza.
Tak opisała wydarzenia w swoim pamiętniku:
„ 8 stycznia poszłam do wikariatu aby spocząć. Jeszcze nie usnęłam słyszę strzały. Kula dziurawił okna
w moim pokoju i kuchni. To strzały od strony Noteci. W tym momencie unosi się rakieta Biała potem
zielona czerwona. Mówię do księdza że to wojna. Znałam się na tym doskonale gdyż byłam na froncie
francuskim i rosyjskim. Powyciągałam karabiny spod materacy i wybiegłam na ulicę. Stanęłam ramię
przy ramieniu z powstańcami ale gdy poległ pierwszy sokół Stanisław puc oddaję swój karabin jeszcze
nieuzbrojonemu biegnę rannemu na pomoc.”
Po zwycięskiej obronie miasta 8 stycznia Józefa Frachowa służyła jako sanitariusza czarnkowskiej
kompanii. Walczyła m.in. pod Romanowem i Walkowicami. Jak opisał Maksymilian Włodarczak
„Będąc na patrolu była silnie ostrzeliwana z karabinu maszynowego przez dłuższy czas w pozycji
leżącej na lodem pokrytych łąkach nadnoteckich nabyła zapalenia płuc. J. Frachowa wzięła udział w
delegacji, która odwiedziła w styczniu 1919 r. polskich jeńców trzymanych w Trzciance. Po zwycięskim
Powstaniu wielu Wielkopolan ruszyło na pomoc Ślązakom. Pani Józefa wzięła udział w dwóch
Powstaniach Śląskich w 1920 i 1921 r., gdzie obok służby sanitarnej pełniła funkcję łączniczki. Według
relacji powojennych brała udział w bitwie o górę Świętej Anny. Ona sama o tym nie wspominała. Po
powstaniach pozostała na Śląsku i zamieszkała w Ochojcu koło Katowic. Za udział w Powstaniach była
odznaczona „Brązowym Krzyżem Zasługi” oraz medalami: „Polska Swemu Obrońcy” i „Medalem 10
lecia RP”. W okresie międzywojennym pracował w szpitalu. Pracę swą kontynuowała w okresie II
wojny światowej. Już w 1939 r. opatrywała rannych polskich żołnierzy i ludność cywilną Śląska.
Podczas okupacji wstąpiła w szeregi Armii Krajowej przybierając pseudonim „Lilia” i „Aniela”.
Posługiwała się także dokumentami na nazwisko Aniela Orłowska. Być może to konspiracyjne
nazwisko przyjęła na cześć swego dowódcy z powstania Wielkopolskiego Z. Orłowskiego, który także
brał udział w Powstaniach Śląskich, a w okresie międzywojennym handlował węglem w Poznaniu. Po
zakończeniu wojny mieszkała dalej w Ochojcu przy ulicy Braci Wiechałów. Pozostawiła wspomnienia i
kilka wierszy, które można przeczytać w Muzeum ziemi Czarnkowskiej. Józefa Frachowa zmarła w
Ochojcu w latach 60. XX w .
Uchwałą z 22 listopada 2023 r. Rada Miasta Czarnków uhonorowała pamięć o Józefie Frach nadając
imię jednemu z rond w Czarnkowie.
Karolina Rążewska Golik Marek Fijałkowski

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!