Muzeum Ziemi Czarnkowskiej

Dziady, Wszystkich świętych, Halloween

Ocena 0/5
Już od dobrych kilkunastu lat w Polsce wieczorem 31 października można spotkać grupy przebranych dzieci, krążących od domu do domu zbierając cukierki lub płatających figle. Zapożyczone z popkultury święto Halloween zagościło u nas na dobre. Jego barwna, straszno- śmieszna estetyka zaczerpnięta z hollywoodzkich produkcji okazuje się bardziej niż kusząca w kraju nad Wisłą. Jak co roku czeka nas dyskusja w której jedna ze stron będzie twierdzić, że jest to uroczystość obca naszej kulturze, niosąca zagrożenia duchowe i w ogóle znacznie ciekawszym świętem jest uroczystość Wszystkich Świętych, druga strona zaś twierdzić będzie, że jest to po prostu zabawa, wcale nieodległa staropolskiemu obrzędowi Dziadów. W niniejszym artykule nie będziemy starać się rozstrzygnąć tego sporu. Spróbujemy natomiast przyjrzeć się świętom obchodzonym na przełomie października i listopada- Wszystkich Świętych, Zaduszkom, Dziadom, Halloween, Samhain.
Naszą opowieść rozpoczniemy na mglistych wyspach brytyjskich, w pierwszych wiekach naszej ery szukając pogańskich korzeni Halloween. Zamieszkująca te ziemie ludność celtycka obchodziła dwa główne święta, dzielące rok na dwie części: obchodzone w maju święto żywych, zwane Beltaine, oraz święto zmarłych, Samhain, obchodzone w nocy 31 października. Dla Celtów Samhain było początkiem nowego roku, czasem, kiedy należało sprowadzić stada bydła z pastwisk i przygotować się do zimy. Tej nocy wrota pomiędzy światem żywych i umarłych były otwarte. Po uroczyskach krążyły aos si czyli duchy, wróżki i demony. Nie wszystkie spośród nich były szkodliwe. Niektóre z nich były mile widziane, zwłaszcza duchy przodków. Zostawiano dla nich otwarte drzwi, wystawiano jedzenie i rozpalano ogniska, by mogły się ogrzać. Innych aos si wystrzegano się natomiast, wierząc, że mogą one przynosić nieszczęście. W Samhain nie wolno było palić świateł w domach, miały one wręcz wyglądać na opuszczone, zimne i niegościnne. Palone pośród pól ogniska przy których ogrzewali się pospołu ludzie i dobre duchy odstraszały jednocześnie upiory i demony.
Uroczystościom Samhain przewodzili kapłani, zwani druidami. Tego dnia zakładali oni czarne szaty a na twarze przywdziewali szkaradne maski wystrugane z brukwi. Wiadomo, że były wówczas składane krwawe ofiary ku czci bogów. W średniowiecznej Irlandii podczas Samhain Najwyższy Król organizował w swym zamku w Tarze ucztę podczas której rytualnie „umierał” by odrodzić się rankiem. Wierzono, że rytuał ten zapewniał ciągłość prawa i państwa na następny rok.
Brytania stanowiła jedną z najdalszych rubieży Imperium Rzymskiego, odległą, zapomnianą granicę, gdzie ciągle trwały walki z dzikimi plemionami Piktów i Szkotów. Około piątego wieku, po drugiej stronie Imperium, w kwitnących i bogatych prowincjach wschodnich narodziło się święto wszystkich świętych. Kościoły wschodnie miały w zwyczaju jednego dnia wspominać wszystkich męczenników chrześcijańskich. Dzień ten nie był określony, więc zależnie od diecezji daty te się różniły. W VI wieku zwyczaj ten został przeniesiony do Rzymu, a następnie rozszerzony- wspominano już nie tylko męczenników, ale wszystkich zmarłych którzy dostąpili zbawienia. Święto to obchodzone było w Rzymie najpierw 28 czerwca, później 13 maja. Dopiero papież Bonifacy IV w roku 741 wprowadził 1 listopada jako dzień Wszystkich Świętych. Chciał on w ten sposób stworzyć chrześcijańską konkurencję dla popularnego święta Samhain i wyrugować pogańskie zwyczaje, które można było nadal spotkać na wyspach brytyjskich i w królestwie Franków. W roku 835 rozkazem cesarza Ludwika Pobożnego dzień Wszystkich Świętych miał być obchodzony na terenie Państwa Franków (przyszłe Francja, Niemcy, część Włoch) 1 listopada.
Postępująca chrystianizacja i pojawienie się święta Wszystkich Świętych sprawiły, że w celtyckich krainach obchody Samhain zaczęły zanikać. Dawne pogańskie i nowe chrześcijańskie święto w umysłach ludu stopiły się w jedno; wigilię wszystkich świętych (All Hallow's Eve) obchodzone 31 października po zmroku. Nazwa angielska następnie uległa skróceniu do Halloween. Dawne pogańskie zwyczaje Celtów nie zaginęły do końca, przybrały jednak nową postać. Najdawniejsze opisy halloweenowych zwyczajów pochodzą z szesnastowiecznej Anglii. Już wówczas od domu do domu niczym dawni Aos Si krążyli przebierańcy ubrani w łachmany w maskach na twarzach, którzy za piosenki otrzymywali przysmaki.
Symbolem Halloween jest dziś wydrążona dynia ze świecą w środku, zwana z angielska jack-o lantern. Według legendy żył niegdyś kupiec imieniem Jack, znany z chciwości i skłonności do oszustwa. Pewnego razu podpisał on cyrograf z diabłem, który miał go uczynić bajecznie bogatym. Po roku jednak diabeł przybył do Jacka po duszę; kupiec jednak nie zamierzał się wywiązać ze swojej części umowy, kazał obić demona i uwięził go. W dzień Halloween Jack zmarł, jednak ani w piekle, ani w niebie nie chcieli jego splamionej oszustwem duszy i biedny Jack musi tułać się po ziemi z latarnią w ręku aż do dnia sądu; niektórzy twierdzą, że można go spotkać w Halloween. Drążone dynie pojawiły się jednak dopiero w XIX wieku, gdy rzesze Irlandczyków emigrowały do USA. Irlandia, ojczyzna Halloween była ubogim krajem, gdzie dynie nie były znane. Pierwsze jack-o lantern drążone były zatem w rzepach albo brukwi. Dynie były natomiast popularne w Ameryce i irlandzcy emigranci szybko odkryli, że znacznie lepiej nadają się do drążenia.
Współczesne Halloween jest wynalazkiem amerykańskim. Choć swe korzenie ma w kulturze irlandzkich imigrantów, ukształtowało się w tyglu amerykańskiej popkultury, pod wpływem fascynacji makabrą, hollywoodu i pulpowych wydawnictw. Dziś Halloween jest przede wszystkim okazją do przebrania się, pójścia na imprezę, ewentualnie obejrzenia jednego z licznych horrorów. Choć spłycone i pozbawione wielu swych oryginalnych znaczeń, Halloween daje okazje do wspaniałej zabawy.
Wzrastająca popularność Halloween w Polsce spowodowała pojawienie się głosów przeciwników tego święta. Oprócz opinii o jego pogańskim charakterze nie brak również innych, że Polacy nie gęsi i mają swoje własne Halloween, zwane mianowicie Dziady, odprawiane w dzień zaduszny.
Dziady, choć mają pogańskie korzenie, nabrały chrześcijańskich treści i odprawiane są we właściwe święto zmarłych- Zaduszki. Zwyczaj wspominania zmarłych współbraci pojawił się w hiszpańskich klasztorach już w VI wieku, ale prawdziwą popularność zdobył dopiero wraz z reformą kluniacką. Benedyktyński klasztor w Cluny w X wieku stał się bardzo wpływową instytucją, z której wzorce czerpały klasztory z całej Europy. W 998 roku opat Odylon wyznaczył 2 listopada jako dzień wspominania wszystkich zmarłych w Cluny i wszystkich podległych mu klasztorach. Od Benedyktynów przejęli ten zwyczaj Cystersi, którzy zaszczepili go w Polsce w XII wieku.
Staropolski obrzęd dziadów obecny jest w świadomości Polaków głównie dzięki naszemu narodowemu wieszczowi, Adamowi Mickiewiczowi, dla którego był on źródłem inspiracji do napisania cyklu dramatów. Dziady swoje korzenie mają w starosłowiańskim kulcie przodków. Dla dawnych Słowian „dziad” to nie tylko starsza osoba, ojciec jednego z rodziców, ale również ogólnie przodek. Dziady, obchodzone w wigilię wszystkich świętych były zatem dla Słowian czasem, kiedy duchy przodków obcują z żywymi. Przodkowie nie wzbudzali strachu, byli mile witani. Często wychodzono im na spotkanie i udawano się na cmentarz. Kluczowym elementem święta był uroczysty posiłek, którym należało się podzielić z duszami zmarłych. W tym celu kąski zrzucano na podłogę lub na grób, jeśli uczta odbywała się na cmentarzu. Oczywiście nie mogło zabraknąć napitku dla tych, którzy odeszli. Znany był również zwyczaj, wedle którego gospodynie gotowały ulubione przysmaki zmarłych, którymi częstowały rozmaitych włóczęgów i wędrowców, którzy w oczach przesądnego ludu tego dnia stawali się personifikacją „dziadów”. W dniu Dziadów nie wolno było straszyć dobrych duchów. Zakazane były okrzyki, głośne śmiechy czy bieganie. Nie wolno było także sięgać po ostre przedmioty, zwłaszcza po igły, w obawie, by przypadkiem nie skrzywdzić delikatnych duchów.
Przełom października i listopada jest zatem okresem, w którym podczas wspominania zmarłych przenikają się zwyczaje chrześcijańskie i pogańskie. Z dawnych zwyczajów wyrastają nowe. Od masek starożytnych druidów do dzisiejszych przebierańców. Od uczty dla duchów, po częstowanie obcych. Nieważne, czy nazwiemy to Halloween, Dziadami czy Zaduszkami, sens pozostaje ten sam- wspomnienie tych, którzy odeszli.
powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności