80 rocznica wyzwolenia Czarnkowa spod okupacji niemieckiej

80 lat temu, 24 stycznia 1945 roku radzieckie czołgi z 66 Brygady Pancernej Gwardii po kilkugodzinnych walkach zajęły Czarnków kończąc tym samym mroczny okres okupacji hitlerowskiej. Wydarzenia te były wielokrotnie opisywane. Znana jest fotografia przedstawiająca radzieckich pancerniaków pozujących przed ich uszkodzonym amerykańskim czołgiem M4 Sherman. Mało kto jednak wie, że w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej znajduje się inna, niezwykła i bardzo ciekawa pamiątka tamtego dnia- łuska naboju wystrzelonego z amerykańskiego Shermana.
Została znaleziona podczas robót ziemnych przy remoncie amfiteatru w Parku Staszica. Jest ona wykonana z mosiądzu. Jej korpus miejscami jest zgnieciony i zdeformowany, lecz na spodzie dobrze zachowały się oznaczenia. Widoczna jest data „1944” i oznaczenie typu naboju M42A1. Nabojów tego typu używano tylko w jednym amerykańskim dziale: 76- milimetrowej armacie M1. Broń ta powstała na bazie armaty przeciwlotniczej i miała być uzbrojeniem niszczycieli czołgów M18 „Hellcat”, ale kiedy trafiły one do użytku w 1943 roku jej osiągi okazały się być rozczarowujące. Radziło sobie ono dobrze z popularnymi Panzer IV, ale „Tygrysy” były już zbyt dobrze opancerzone.
Zrodził się wówczas pomysł, by za pomocą armaty M1 wzmocnić siłę ognia podstawowego czołgu amerykańskiego M4. Popularne Shermany miały działo 75 mm, dobre do walki z piechotą i do rozbijania bunkrów, ale niezbyt nadające się do walki z innymi czołgami, co okazało się być problemem w Afryce i we Włoszech. Jednak zamontowanie większego i potężniejszego działa wcale nie było łatwe. Dzięki wykorzystaniu większej wieży z eksperymentalnego czołgu T23 stało się to możliwe. Amerykańscy dowódcy nie zainteresowali się jednak nowym czołgiem, uważając, że stare działo jest wystarczające. Zmieniły to dopiero poważne straty w trakcie kampanii w Normandii, gdzie często dochodziło do starć z nowymi typami potężnie uzbrojonych i opancerzonych niemieckich czołgów. Potrzeba lepszego uzbrojenia pociągnęła za sobą szybki i nieco chaotyczny wzrost produkcji Shermanów z nowymi armatami. Amerykańscy pancerniacy byli zadowoleni- Tygrysy i Pantery nadal posiadały przewagę, ale najczęściej spotykane pojazdy przeciwnika- Panzer IV, Stug III i IV były już stosunkowo łatwymi celami.
W czasie II wojny światowej amerykanie przekazali do Związku Radzieckiego duże ilości sprzętu w ramach programu „Lend- Lease”. Oprócz ciężarówek, jeepów, butów, paliwa były to także tysiące czołgów Sherman, zazwyczaj w wariancie M4A2, które trafiały do elitarnych jednostek Gwardii. Od sierpnia 1944 roku zaczęły pojawiać się czołgi M4A2 (76) uzbrojone w armaty M1. Łącznie było ich około dwóch tysięcy- mniej więcej połowa przekazanych Rosji Shermanów. Trafiły one także do 66 Brygady Pancernej Gwardii. Do Czarnkowa dotarły zatem czołgi najnowszego typu, wyposażone w najlepsze dostępne wówczas armaty. Radzieccy pancerniacy chwalili je sobie za wygodę, łatwość obsługi i możliwość szybkiej ewakuacji. Po drugiej wojnie światowej propaganda radziecka umniejszała znaczenie pomocy zachodniej. Symbolem zwycięstwa miał być według niej czołg T-34, którego egzemplarz przez wiele lat górował nad czarnkowskim rynkiem.
Znajdująca się w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej łuska jest być może ciekawostką tylko dla maniaków- dla zwykłego człowieka jakie znaczenie ma rodzaj armaty w czołgu? Jest to jednak pamiątka ważnego wydarzenia w dziejach Czarnkowa i jako taka, jest warta pokazania.

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!