Majowe świętowanie
Maj, obok marca, jest jedynym miesiącem, którego nazwa nie ma słowiańskiego rodowodu. Podobnie jak większość języków europejskich, nazwę piątego miesiąca język polski zapożyczył z łaciny. Według Rzymian maj poświęcony był Mai, bogini ziemi i wzrastania.
Według mitologii greckiej Maja była najstarszą i najpiękniejszą z siedmiu sióstr zwanych Plejadami, kochanką samego Zeusa, któremu powiła syna, Hermesa. Wraz z siostrami została przeniesiona na firmament niebieski pod postacią gwiazdy przez Gromowładnego, który chciał je uchronić przed żądzą Oriona, olbrzymiego myśliwego o gwałtownym charakterze. Od tamtej pory pojawiające się na nocnym niebie w początkach maja Plejady były dla Greków zwiastunem dobrej pogody i początku sezonu żeglugowego. Rzymianie również czcili boginię imieniem Maja. Była ona według nich pradawną boginią ziemi i wzrastania, zwaną Dobrą Boginią (Bona Dea). Pod wpływem wierzeń greckich przypisywano jej bycie matką Merkurego. Z kolei jedną z jej córek miała być bogini Flora, opiekunka kwiatów, której święto, floralia, rzymianie obchodzili na przełomie kwietnia i maja. Kult Dobrej Bogini, sprawowany wyłącznie przez kobiety, cieszył się wielkim szacunkiem Rzymian. W 62 r. p.n.e. doszło do skandalu: młody bogacz Publiusz Klodiusz w kobiecym przebraniu wziął udział w misteriach ku czci Mai. Przyłapany stanął przed sądem zagrożony karą śmierci. Jedynie dzięki przekupstwu udało mu się uratować życie. Zatem dla Greków i Rzymian Maja była bóstwem związanym z przebudzeniem natury, początkiem nowego sezonu. James George Frazer, autor klasycznej już pracy Złota Gałąź: studia z magii i religii, zwrócił uwagę, że maj odgrywa szczególną rolę dla hodowców bydła. W maju stada wypędzane były na wypas na pastwiska, by zwierzęta mogły posilać się świeżą, wiosenną trawą. Dla zamieszkujących niegdyś olbrzymie połacie Europy Celtów, hodowla odgrywała bardzo dużą rolę. Jednym z najważniejszych ich świąt było obchodzone pierwszego maja Beltane. Rozpoczynało ono „jasną” połowę roku. Poświęcone było bogu Belenosowi (jego imię oznacza „jaśniejący”). Był on bóstwem słońca i płodności, ale także opiekunem bydła. Beltane do dziś obchodzone jest w celtyckich częściach wysp brytyjskich: w Irlandii, w Szkocji, Walii i na wyspie Mann. Z zapisków historycznych wiadomo, że było ono także obchodzone w Bretanii. Szczególnie znany jest odbywający się w Dublinie Beltane Fire Festival. Święto Beltane urządzano na szczytach wzgórz lub wzniesień. Centralnym punktem obchodów było ognisko, zwane „ogniem Bela” („Belteinn”), rozpalane w specjalny sposób. Używano do tego celu kołka, który stawiano jednym końcem na deseczce i szybko obracano, na skutek tarcia powstawał żar, który należało rozdmuchać. Do tego zadania wybierano dziewięciu poważanych mężczyzn. Nie mogli oni mieć przy sobie żadnego metalu. Wierzono, że jeśli któryś z nich popełnił jakąś zbrodnię, ogień nie zapłonie. Płonące na szczycie wzgórza ognisko miało dla Celtów potężną moc magiczną. Uważali oni, że chroni przed Aos Si, złymi duchami i złośliwymi wróżkami, które nawiedzały noc. Sam ogień miał moc oczyszczającą. Pasterze przepędzali koło niego swoją trzodę, co miało zapewnić jej zdrowie i płodność. W tym samym celu odprawiano również tańce wokół ogniska i skakano przez ogień. Beltane było również czasem, kiedy rozwiązaniu ulegały węzły małżeńskie. Niegdyś ważną częścią Beltane była ofiara z człowieka. Ślady tej makabrycznej praktyki przetrwały po dziś dzień. Później i obecnie, w formie zabawy, wszyscy uczestnicy częstowani są kawałkiem ciasta. Jeden z nich jest oznaczony (np. orzechem). Nieszczęśnik, który na niego trafi staje się cailleach beal-tine, staruchem beltane, który jest symbolicznie uśmiercany. W niektórych miejscowościach udawano, że chcą nieszczęśnika wrzucić do ognia, w innych obrzucano go skorupkami jajek. Staruchem było się przez cały rok i w tym czasie członkowie społeczności mówili o nim jak o umarłym.
Noc z trzydziestego kwietnia na pierwszego maja jest w Niemczech i krajach skandynawskich nazywana nocą Walpurgii lub nocą czarownic (Hexennacht - Bawaria). W germańskim folklorze jest to ostatnia noc zimy, kiedy czarownice, diabły i inne złe duchy szczególnie chcą zaszkodzić ludziom. Najpopularniejsza nazwa tego święta związana jest z katolicką świętą, która wspominana jest 1 maja. Święta Walburga żyła w VIII wieku i była córką znanego z pobożności księcia Wessex Ryszarda. Jako jedenastolatka została oddana do klasztoru, który zapewnił jej najlepsze wykształcenie. Wraz z grupą anglosaskich misjonarzy udała się na teren dzisiejszych Niemiec i została ksienią klasztoru w Heidenheim. Już za życia otaczała ją sława cudotwórczyni, która potrafiła leczyć najcięższe choroby. Według legendy w 893 roku, podczas prac remontowych w klasztorze Heidenheim, robotnicy zniszczyli jej grób. Święta ukazała się we śnie biskupowi Ottkarowi, żaląc się na swój los. Biskup kazał przenieść jej relikwie do Eichstatt 1 maja, co dało początek jej kultowi tego dnia. Święta Walburga jest patronką żeglarzy i rolników, chroni także przed chorobami oczu, dżumą, wścieklizną, burzami, a przede wszystkim przed czarownicami. Obchody nocy Walpurgii związane są z górą Brocken w masywie Haarzu. Według pochodzącej z XVII wieku legendy szczyt tej góry jest miejscem sabatu, na który zlatują się czarownice, by spotkać się z Szatanem i knuć na szkodę ludzi. Aby przeszkodzić im w tym strasznym dziele, ludzie rozpalali ogniska na szczytach wzgórz. Wierzyli, że ogień odstrasza wiedźmy i powoduje, że gubią drogę. Ogień ten miał również moc oczyszczającą i wystarczyło nad nim przeskoczyć (koniecznie nago!), by uchronić się przed wszelkimi czarami. Opowieść o sabacie na szczycie Brocken szczególnie spopularyzował Johann Wolfgang von Goethe, który zawarł ją w swym słynnym poemacie „Faust”.
We Francji 1 maja nazywany jest świętem konwalii. Tego dnia Francuzi obdarowują się tymi kwiatami, które ich zdaniem przynoszą szczęście. Według legendy zwyczaj ten miał zapoczątkować król Karol IX, który w czasie podróży miał otrzymać od jednego ze swych poddanych bukiecik konwalii. Tak mu się to spodobało, że następnego roku rozdawał swoim damom dworu bukieciki konwalii ze słowami „oby tak było co roku”, zapoczątkowując tym samym tradycję, która trwa do dziś.
Wraz ze świtem 1 maja kończy się jednak panowanie czarownic i złych duchów nad światem, i ludzie mogą cieszyć się początkiem najpiękniejszego miesiąca w roku. Według starej legendy Bóg stworzył świat właśnie w maju. 1 maja w wielu krajach europejskich stawia się słupy majowe. Zwyczaj ten wywodzi się on jeszcze z przedchrześcijańskiego folkloru germańskiego. Znany jest w Niemczech, Skandynawii, Anglii, Irlandii, północnych Włoszech, niektórych regionach Polski i Czech. Słup taki, okorowany i pozbawiony gałęzi, przystraja się wieńcem i wstążkami. Wokół słupa odbywa się specjalny taniec majowego słupa (ang. Maypole dance). Często tancerze w dłoni trzymają jeden koniec wstążki uwiązanej u szczytu słupa. Tańcząc wykonują skomplikowany układ choreograficzny i oplatają słup tworząc różnokolorowe wzory. W Polsce zwyczaj stawiania słupów majowych znany był przede wszystkim na Śląsku. Na Orawie znany i nadal praktykowany jest zwyczaj stawiania „mojów”. Są to wysokie drewniane słupy u szczytu ozdobione gałązkami i wstążkami. Niegdyś stawiali je w nocy kawalerowie przed domami dziewcząt, które im się podobały. Zabiegi te miały pannie zaimponować, więc im był wyższy i bardziej strojny, tym lepiej. Aby jakiś konkurent nie obalił moja i nie zastąpił go swoim, często chłopcy pilnowali ich przez całą noc. Dziś na Orawie odbywają się konkursy na najpiękniejsze moje, a tamtejsze gminy rywalizują, która postawi najbardziej okazały słup.
W maju burzliwie rozwija się nie tylko natura, ale również uczucia. Maj bywa nazywany miesiącem zakochanych. W sondażu przeprowadzonym przez TNS OBOP 84 procent Polaków zgodziło się ze stwierdzeniem, że wiosna sprzyja zakochaniu. Nie ma w tym nic dziwnego - piękna pogoda i okoliczności przyrody zapraszają do długich, majowych spacerów. Maj był postrzegany jako czas konkurów i miłosnych zabaw. Wśród młodzieży z wyższych sfer doby staropolskiej był to czas romansów i gry w zielone. Gra ta przybierała formę zakładu między darzącą się sympatią parą. Kawaler przystępując do gry ofiarował fant: pierścionek, naszyjnik lub inną błyskotkę. Panna natomiast zakładała się o pocałunek. Po zawarciu zakładu zaczynały się podchody. Obie strony starały się przyłapać drugą osobę „bez zielonego’, czyli bez świeżego liścia, trawki lub kwiatka. Osoba, która nie miałaby przy sobie zielonego przegrywała. W grze miał oczywiście przewagę kawaler; zwycięską taktykę zdradził w poemacie „Lekcyje Kupidowe” Kasper Twardowski:
Zdybię cię rano, jeszcze będziesz spała,
a o zielonym nie będziesz pomniała
i bez zawodu tam zaraz wielkiego
chcę się dopytać zakładu swojego.
Osobną kwestią było oczywiście to, że niejedna panna chciała przegrać zakład, jak zaświadcza autor anonimowej fraszki:
Chcąc niejedna wypaść za mąż ptakiem,
już i w zielone gra o się z junakiem
będzie ze wszystkich sił się potrafiała
by się przegrała
Choć maj jest miesiącem miłości, uważano niegdyś, że jest nieodpowiedni do zawierania małżeństw. Mawiano nawet „w maju ślub- szybki grób”. Do dziś przesądne osoby planując ślub pilnują, aby odbył się on w miesiącu, którego nazwa zawiera literę „R”. Źródła tego przesądu sięgają czasów średniowiecza, kiedy powszechnie posługiwano się łaciną. W tym języku jedynie miesiące letnie, czyli maj, czerwiec, lipiec i sierpień nie mają tej litery (kolejno: maius, junius, julius, augustus). Na miesiące te przypadał największy nawał pracy w gospodarstwie, więc wszystkie ręce były potrzebne. Na wesele czas był po zbiorach, kiedy człowiek miał czas, by odpocząć.
Dziś 1 maja najczęściej kojarzymy z Międzynarodowym Dniem Solidarności Ludzi Pracy, zwanym potocznie Świętem Pracy. Żyjący w minionej epoce z pewnością mają jeszcze w pamięci uroczyste pochody, które odbywały się w całej Polsce, także w Czarnkowie. Historia tego święta sięga wydarzeń z 1886 roku w Chicago. Wybuchł tam wówczas strajk robotników przeciwko wyzyskowi. Mieli oni dość trwającej nawet 16 godzin dziennie pracy i niepewności swojego losu. W czasie wiecu na placu Haymarket doszło do policyjnej prowokacji, w wyniku której zginęło 11 osób, a wiele zostało rannych. Oskarżeni zostali również przywódcy robotników, z których część została skazana na śmierć, a część na długoletnie więzienie. Te tragiczne wydarzenia upamiętniła II Międzynarodówka ogłaszając w 1889 roku ich rocznicę Świętem Pracy. Przed II wojną światową organizowane przez socjalistów pochody pierwszomajowe stały się symbolem walki o poprawę losu robotników. Święto Pracy od 1950 roku jest w Polsce świętem państwowym wolnym od pracy. W czasach PRL pochody pierwszomajowe nabrały charakteru obowiązkowego rytuału, który miał wyrażać poparcie dla Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
1 maja, czyli Święto Pracy, wraz obchodzonym 2 maja Dniem Flagi i Świętem Konstytucji 3 maja tworzą popularną w Polsce „majówkę”. W tych dniach często organizowane są festyny i zabawy na świeżym powietrzu, podczas których nie brak patriotycznych akcentów.
Wiele osób uważa maj za najpiękniejszy miesiąc w roku. Przypada na niego środek wiosny. Kwitną kwiaty, drzewa i krzewy, owady budzą się do życia. W maju łąki zmieniają się w wielokolorowe dywany. Któż z nas nie zachwycał się kwitnącymi złocieniami, makami, chabrami czy niezapominajkami? Maj to czas wzrastania i miłości. Nie jest zatem dziwne, że tak jak niegdyś, miesiąc maj jest poświęcony Dobrej Bogini.

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!