Zwyczaje ludowe wielkiego tygodnia i Wielkanocy
Wielkanoc jest jednym z najpopularniejszych świąt w roku. Z jej obchodami związanych jest wiele lubianych zwyczajów i tradycji. Także dziś odnajdujemy w nich wartości, które pragniemy zachowywać. Niektóre z nich zachęcają do spędzania czasu z bliskimi, inne do kreatywnego wyrażania siebie, jeszcze inne są okazją do zabawy.
Ostatnia niedziela wielkiego postu nazywana jest Niedzielą Palmową. Tego dnia wierni przynoszą do kościołów ozdobne palmy, aby upamiętnić uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy. Palmy przybierają różne formy. Różnice te wynikają z lokalnych tradycji. Najsłynniejsze są palmy kurpiowskie, które powstają z pnia młodego drzewka, najczęściej świerku, oplecionego pędami widłaku, borówki albo bukszpanu i ozdobione są kwiatami z bibuły. Owe kompozycje, liczące nieraz po kilka metrów, w ostatnich latach coraz częściej znajdują naśladowców w różnych rejonach Polski. Górale podhalańscy tworzą długie, liczące nawet trzy metry palmy, używając do tego jednak przede wszystkim pędów wierzby. W Wielkopolsce palmy wielkanocne przybierały skromną formę. Przed drugą wojną światową w Poznaniu i okolicach na procesjach widywano palmy wyplatane z rogożyny, czyli z łodyg pałki wodnej. Od lat 30-tych XX wieku w całej Polsce dużą popularnością cieszyły się palmy wytwarzane na Wileńszczyźnie. Mają one około 65 centymetrów długości, wyplata się je z polnych kwiatów i traw. Poświęcone podczas mszy palmy w kulturze ludowej były bardzo poważane. Wetknięta za poświęcony obraz wiązanka chroniła dom od uderzenia pioruna i pożaru. Fragmenty palmy zakopane na polu zapewniały urodzaj. Bazie służyły jako lekarstwo na ból gardła. Gospodynie chłostały dzieci palmą, by rosły zdrowe i piękne. Szczególnie ten ostatni zwyczaj jest ciekawy - w niektórych regionach Polski panowało przekonanie, że im piękniejsza jest palma, którą dziecko uderzono, tym będzie ono ładniejsze. Z tego powodu gospodynie prześcigały się w strojeniu palm - w końcu każda chciała mieć najpiękniejszą córkę lub najprzystojniejszego syna we wsi. Plecenie palm wielkanocnych jest zwyczajem żywym i nadal kultywowanym. Dużą rolę odgrywają w jego podtrzymaniu różnego rodzaju konkursy organizowane przez lokalne społeczności. Również w Czarnkowie, przy okazji odbywających się co roku AgroTargów, przeprowadzany jest konkurs na najpiękniejszą palmę połączony z barwnym korowodem prezentującym zgłoszone prace.
Niedziela Palmowa rozpoczyna okres zwany wielkim tygodniem. Główne uroczystości religijne skupiają się w Triduum Paschalnym, obejmującym Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Upamiętniają one opisane w Ewangeliach ostatnie dni życia Jezusa Chrystusa. Niegdyś dla mieszkańców wsi wielki tydzień był okazją do hałaśliwego i wesołego pożegnania wielkiego postu. W północnej Wielkopolsce i na Kujawach popularny był zwyczaj wybijania półpośćca. Wbrew nazwie sugerującej termin w połowie wielkiego postu, zwyczaj ten miał miejsce w Wielki Czwartek lub w Wielki Piątek. Rozbijano wówczas stare garnki gliniane wypełnione popiołem lub innymi nieczystościami, rzucając je na progi domostw lub do sieni. Podobnie złośliwy zwyczaj spotykany był do połowy XX wieku we wschodniej Wielkopolsce. Polegał on na smarowaniu okiennic domów, w których mieszkały dziewczęta na wydaniu, maścią z różnych obrzydliwości. Oskar Kolberg w połowie XIX wieku tak opisywał ten zwyczaj: „W Wielki Piątek na wieczór zbierają się średniaki i robią brzydką mieszaninę z rzeczy najplugawszych , którą rozrabiają na kształt żuru. Część takiej polewki wynoszą daleko w pole i zakopują; powróciwszy zaś zresztą, chodzą po wsi i mażą tem drzwi domów, co nazajutrz dziewki, klnąc niezmiernie, zmywać muszą.” Wzmiankowany przez Kolberga żur odgrywał niegdyś ważną rolę w czasie wielkiego postu. Był to podstawowy posiłek spożywany w tym okresie, niemal codziennie. Trudno się zatem dziwić, że jedzący go od ponad miesiąca chłopi mieli go dość. Powszechnie spotykanym w Wielkopolsce i na Kujawach zwyczajem było pożegnanie żuru. Zwyczaj ten przybierał różnorakie formy. Kolberg podaje taki opis zwyczaju dla północnej Wielkopolski: „W Wielki Piątek wynoszą żur na granicę wsi . W tym celu garnek duży, w którym żur kiszą, zawijają w płachtę i dziewczynie (pierwszej lepszej, którą napotkają lub wyszukają) nakazują mówiąc: «pódź-sa! Ty mas ten zur wynieść!» - kładą go jej na plecy, i gdy ona wyjdzie i żur wspomniony niesie, chłopaki idą za nią i kijem w garnek trzasną, że się ten stłucze i ją obleje”. Inny zwyczaj pożegnania żuru pochodził z Kujaw: „Od komina zaś jednej do komina drugiej przeciwległej chałupy, przeciągają w poprzek ulicy powrósło słomiane, z kilku powiązanych z sobą złożone części. W środku owego powrósła obniżonym nieco na kształt girlandy lub festonu, uwiązują garnek napełniony żurem, lub popiołem, który chłopcy swawolni rozbijają kijami, właśnie wówczas, gdy ktoś przez ulicę pod owym powrósłem przechodzi, dla obsypania nieostrożnego przechodnia porządną dozą popiołu i sadzy”.Często spotykanym zwyczajem była również kąpiel w bieżącej wodzie, którą odbywano w Wielki Piątek. Wierzono, że taka kąpiel o świcie miała moc oczyszczającą z chorób skóry. Na Pałukach np. uważano, że kto umyje się na dworze przed świtem w Wielki Piątek, temu nie będzie pękać skóra na rękach. We wsi Topola Wielka nieopodal Ostrowa zwyczajowa kąpiel miała miejsce w niedzielę palmową: „W ten dzień (Niedzielę Palmową) nikt z młodych nie dospoł, bo każdy chciał być pierwszy jeszcze przed wschodem słońca przy rowie, aby się w nim myć, to mioł być ładny”. Rankiem w Wielki Piątek często odbywał się również zwyczaj zwany Bożymi ranami. Był on szczególnie popularny w południowej Wielkopolsce, lecz był znany, a nawet jest nadal praktykowany w Czarnkowie. Tak zwyczaj ten opisywał Oskar Kolberg: „W Wielki Piątek, który nazywają Boże rany, zaczynają na pamiątkę tych ran okładać rózgami już przede dniem w kolej wszystkich domowych. Tu występuje czynnie najczęściej sama gospodyni, która zaczyna bicie od męża, płacąc mu za cały rok, jeżeli jej dokuczał, a kończy swe plagi na najmłodszym dziecku, i nie odstąpi żadnego, dopóki ono rzewnie nie zapłacze”. Oczywiście dziś wymierzane dzieciom razy mają charakter symboliczny. Sam zwyczaj nabrał również charakteru zabawy, na co wskazuje często spotykane zawołanie „za Boże rany biją barany”.
Niesłabnącą popularnością cieszy się odbywająca się w kościołach w Wielką Sobotę święconka, podczas której kapłan poświęca przyniesione jedzenie. Niegdyś zwyczaj ten obchodzony był z wielką pompą. Gospodynie ubrawszy się w swe najlepsze, odświętne stroje szły do kościoła niosąc wyładowane jedzeniem, ozdobione zielonymi gałązkami i baziami koszyki. Dziś coraz częściej obowiązek ten spełniają dzieci, a koszyki nierzadko zawierają tylko symboliczne ilości jedzenia. Święcone pokarmy mają swoje symboliczne znaczenie. Jajko jako symbol życia i odrodzenia jest znany w wielu kulturach: helleńskiej, indyjskiej, wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Dla Słowian jajko miało moc magiczną, było darem życia; jajkami obdarowywano się z okazji świąt wiosennych. Dla chrześcijan jajko symbolizuje Jezusa Chrystusa, triumf życia nad śmiercią i zmartwychwstanie. Skorupki poświęconych jajek pieczołowicie zbierano, gdyż uważano, że mają one moc uzdrawiającą i zapewniają dobrobyt. Sól i pieprz kojarzą się z oczyszczeniem, chronią przed zepsuciem. Chleb ma zapewnić dobrobyt i pomyślność, ale jest także symbolem chrystologicznym, pokarmem chrześcijanina. Kiełbasa i chrzan mają przynieść siłę i zdrowie. Do koszyczka ze święconką wkłada się również baranka. Kiedyś była to figurka z masła, ale dziś coraz częściej można spotkać baranki z ciasta, masy cukrowej lub nawet czekolady. Baranek symbolizuje Jezusa oczyszczającego świat z grzechu.

Jednym z najważniejszych symboli świąt wielkanocnych są pisanki. Zwyczaj barwienia jaj ma korzenie przedchrześcijańskie. Słowianie wierzyli, że poprzez zabarwienie skorupki zwiększają dobroczynną moc jaja. Niegdyś kolory uzyskiwano dzięki gotowaniu jaj w odpowiednim wywarze roślinnym (np. wywar z łupin cebuli zapewniał kolor czerwono - brunatny). Wzory na pisankach uzyskiwano zaś dzięki zabezpieczeniu powierzchni skorupki woskiem przed gotowaniem. Współcześnie jest wiele technik barwienia jajek wykorzystujących barwniki spożywcze, pisaki i farbki. Wspólne malowanie pisanek jest lubiane przez dzieci, które w ten sposób znajdują ujście dla swojej kreatywności. W kulturze popularnej pisanki są często wiązane z postacią wielkanocnego zajączka. Zając jest pierwotnym symbolem płodności, wiosny i sił witalnych, znanym w wielu pierwotnych kulturach. Postać zajączka wielkanocnego narodziła się w Niemczech w XVII wieku i stamtąd przywędrowała do Polski w XIX wieku. Jest on szczególnie popularny na Pomorzu, w Wielkopolsce i na Śląsku. Według tradycji wielkanocny zajączek chowa prezenty w gniazdkach ukrytych np. w ogrodzie, które dzieci muszą odszukać.
Wielkanoc, święto upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa, jest najważniejszym świętem chrześcijan. Niedzielne celebracje rozpoczynają się rezurekcją, uroczystą procesją odbywającą się przed pierwszą mszą świętą. Niedziela wielkanocna jest uroczystym i radosnym świętem, które spędza się w gronie rodziny. Ważnym punktem rodzinnych obchodów Niedzieli Wielkanocnej jest śniadanie. Niegdyś dbano, żeby było ono jak najobfitsze. Tak wielkopolski stół w dzień wielkanocny opisywał Oskar Kolberg: „Na środku izby stał stół przykryty czystym obrusem, a na nim zastawione jaja białe i malowane w zieleni, a kiełbasy jako węże koło nich się wiły; dalej szły szynki, cielęce pieczenie, placki, baby chleb, ser, masło i owoce, wszystko w zieleni, a w środku stał baranek z masła z chorągiewką”. Znany i powszechnie praktykowany zwyczaj dzielenia się jajkiem podczas wielkanocnego śniadania jest stosunkowo młody, przed drugą wojną światową był praktycznie nieznany w Wielkopolsce. Ukształtował się on pod wpływem zwyczajów miejskich. Niegdyś na wsi, podczas składania sobie wielkanocnych życzeń, dzielono się chrzanem i wódką. Ciekawym zwyczajem, który ma miejsce w Niedzielę Wielkanocną, jest znana na Kujawach i w północno - wschodniej Wielkopolsce przywoływka. Po południu młodzież wiejska zbierała się wokół podwyższenia, mogła to być myśliwska ambona, stodoła, czasem po prostu przygotowany stołek. Na taką zaimprowizowaną scenę wkraczał „zapowiadacz”, który wymieniał dziewczęta ze wsi, ich przewinienia, iloma kubełkami wody zostaną następnego dnia ochlapane i często, który z chłopców wykona wyrok. Wygłaszane przywoływki często tworzyli specjalizujący się w nich „poeci”, którzy dbali, by były one dowcipne i nieraz bardzo złośliwe:
Panna Jadwiga bogobojna, ale chłopa pragnąca
krowy nie wydoi, bo się ogona boi.
Izby nie wymiecie, po kolana śmiecie;
jest taka gruba, że potrzebuje
dwie fury pyrzu do wyłożenia w łyżu
jak chleb upiecze, to się szczur pod skórkę przewlecze.
Za kare dostanie sześć wiader wody”
Przywoływki są wstępem do zawsze popularnego śmigusa - dyngusa. W Poniedziałek Wielkanocny, zwany również „lanym”, oblewano się wzajemnie wodą. Zwyczaj ten również ma korzenie przedchrześcijańskie, jest pozostałością wiosennych rytualnych kąpieli mających zapewnić zdrowie. Do dziś często utrzymuje się przekonanie, że oblanie w śmigusa chroni przed pchłami i innymi pasożytami skóry.
W niektórych społecznościach lokalnych spotkać się można również ze zwyczajem wielkanocnego kolędowania. Jest to kolejny zwyczaj związany z dawnymi słowiańskimi świętami wiosennymi, jarymi godami. Odwiedziny kolędników miały zapewnić urodzaj i należało im się odwdzięczyć odpowiednim poczęstunkiem, w skład którego wchodziły jajka. Zwyczaj ten występuje w licznych wariantach. Kolędnicy w zależności od regionu obchodzili wsie z gaikiem (zieloną gałązką) albo z „niedźwiedziem”. Również w okolicach Czarnkowa istnieje taki zwyczaj. W poniedziałek Wielkanocny w Walkowicach pojawiali się przebierańcy zwani Muradynami, którzy napotkanych ludzi „murzą”, czyli brudzą sadzą, za co otrzymują upominki.
Wielkanoc jest radosnym świętem odrodzenia. Zwyczajów z nią związanych jest wiele. Część z nich uległo zapomnieniu, inne są nadal żywe w powszechnej świadomości. Niektóre są pielęgnowane przez małe społeczności jako element lokalnej tożsamości. Przede wszystkim zwyczaje są narzędziem służącym budowie społeczności i tak należy je postrzegać. Nieważne, czy mowa tu o społeczności wsi, miasta, czy tylko o rodzinie. Wspólne spędzanie czasu i, na przykład, malowanie pisanek są wspaniałym sposobem budowania więzi między bliskimi. Czyż nie o to chodzi w świętach?

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!