Muzeum Ziemi Czarnkowskiej

Konfederacja Maćka Borkowica

Ocena 0/5

Konfederacja Maćka Borkowica

670 lat temu, 2 września 1352 roku w Poznaniu zawiązana została pierwsza w historii Polski konfederacja rycerska. Listę przystępujących do niej rycerzy (wśród których nie zabrakło Sędziwoja z Czarnkowa) otwierał wojewoda poznański, Maćko Borkowic. Sygnatariusze aktu obiecywali sobie wzajemną pomoc przeciwko królewskiemu bezprawiu, jednak osiem lat później ich przywódca zmarł straszną śmiercią z wyroku Kazimierza Wielkiego.

Pierwsi polscy władcy z dynastii Piastów- Mieszko I, Bolesław Chrobry, Mieszko II- wywodzili się z Wielkopolski. Ta dzielnica stanowiła centrum i zaplecze ich państwa. Po kryzysie monarchii pierwszych Piastów w latach 30-tych XI w. Kazimierz Odnowiciel przeniósł stolicę ze zniszczonego Gniezna do małopolskiego Krakowa. W okresie rozbicia dzielnicowego Kraków był stolicą dzielnicy senioralnej- jego władca cieszył się dużym prestiżem jako zwierzchnik wszystkich książąt piastowskich. W poszczególnych księstwach wzrastało jednak znaczenie lokalnych rodów. Wykształciła się nowa warstwa społeczna- możnowładcy, członkowie rycerstwa, którzy dzięki swoim majątkom mogli wpływać na politykę książąt. W pierwszej ćwierci XIV wieku ziemie polskie zjednoczył z wielkim wysiłkiem Władysław Łokietek, który w 1320 roku został królem Polski. Władca ten, związany przede wszystkim z Kujawami i Małopolską nie dowierzał Wielkopolanom i często odsuwał ich na boczny tor. Podobnie postępował jego syn, Kazimierz Wielki.

Zasługą ostatnich Piastów była rozbudowa i ujednolicenie polskiej administracji. Jednym z najwyższych urzędów, które w tych czasach się pojawiły, był zapożyczony z Czech urząd starosty. Był on niejako reprezentantem władzy królewskiej na danym terytorium. W Wielkopolsce był początkowo jeden starosta. Jednak w 1348 roku Kazimierz Wielki uległ naleganiom panów wielkopolskich i w miejsce jednego powołał dwóch starostów: poznańskiego i kaliskiego. Objęli te urzędy odpowiednio Maćko Borkowic i Przecław z Gułtowa, wywodzący się z możnych rodów wielkopolskich. Ich działania nie zadowoliły jednak króla. Wielkopolska była wówczas niespokojną dzielnicą. Często zdarzały się walki feudalne pomiędzy możnymi rodami, a na gościńcach grasowali rozbójnicy. Już w 1352 roku Kazimierz pozbawił starostów ich urzędów i powołał jednego starostę generalnego wielkopolski, którym został w dodatku Ślązak, Wierzbięta z Paniewic.

Wielkopolscy rycerze poczuli się zagrożeni w swoich przywilejach. Nie podobało im się, że pozbawieni zostali głosu w sprawie zarządzania dzielnicą. Za szczególnie niebezpieczne uważali oni przysługujące staroście prawo ciążenia. Polegało ono na tym, że w przypadku oskarżenia kogoś o popełnienie przestępstwa, starosta miał prawo zająć dobra domniemanego przestępcy do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Prowadziło to do wielu nadużyć, gdyż zajęte majątki były często wręcz pustoszone w tym czasie przez królewskich zarządców, którzy pragnęli jak najszybciej wycisnąć z nich jak najwyższy dochód. 2 września 1352 roku w Poznaniu 84 przedstawicieli 17 wielkopolskich rodów zawarło konfederację, czyli zbrojny związek zawiązany w celu obrony praw jej członków. Na pierwszym miejscu widnieje podpis wojewody poznańskiego, Maćka Borkowica z rodu Napiwoniów. W dalszej kolejności są członkowie możnych rodów: Zarembów, Grzymałów, Awdańców i Nałęczów. Wśród tych ostatnich warto wymienić Sędziwoja z Czarnkowa. Konfederaci obiecywali wiernie trwać przy królu, ale sprzeciwiać się nadużywaniu władzy i chronić się nawzajem przed nadużyciami urzędników. Konfederacja była zatem wymierzona w nowego starostę.

Dzieje konfederacji Maćka Borkowica są trudne do odtworzenia z powodu milczenia źródeł. W dziewiętastowiecznej historiografii przeważał pogląd, że stała się ona przyczyną wojny domowej. Dzisiejsi historycy uważają natomiast, że była to forma legalnego oporu lokalnych możnych przed władzą króla, który nie liczył się z ich zdaniem i nie doszło wówczas do żadnych walk. Wiadomo na pewno, że w 1353 roku Kazimierz Wielki osobiście przybył do Wielkopolski i przeciągnął część sygnatariuszy konfederacji na swoją stronę. Żaden z jej uczestników nie został w żaden sposób ukarany. Przeciwnie, po śmierci Wierzbięty starostą wielkopolskim został Przecław z Gułtowa, którego nazwisko widnieje jako drugie na akcie konfederacji.

Dla historyka sytuacja komplikuje się w 1354 roku kiedy to zginął zamordowany wojewoda kaliski Beniamin Zaremba. O zbrodnię tę oskarżeni zostali Maciej Borkowic, Sędziwój z Czarnkowa i Wojciech Skóra z Kiączyna, wszyscy podpisani na akcie konfederacji. Niegdyś wydarzenie to uważane było za dowód brutalności konfederatów, którzy krwawo rozprawiali się ze zwolennikami króla. Faktem jest, że Beniamin był jednym z nielicznych Zarembów, którzy nie przystąpili do konfederacji. Sprawa ma jednak drugie dno. W najnowszych pracach częściej zwraca się natomiast uwagę na łączące zamieszanych w sprawę rycerzy więzy krwi. Żona Beniamina, Wisława, była prawdopodobnie siostrą Macieja Borkowica i jego jedyną spadkobierczynią. Siostra Zaremby była natomiast żoną Wincentego z Szamotuł, ojca Sędziwoja z Czarnkowa. Oskarżający Nałęcza w 1364 r. Wojciech ze Słopanowa wprost napisał, że Sędziwój zabił swojego wuja. Mógł to być zatem zatarg w rodzinnym gronie, związany np. z posiadaniem Sierakowa założonego przez Borkowica jak uważa prof. Tadeusz Nowak.

Zabójstwo Beniamina Zaremby wywołało wielkie oburzenie. W efekcie tych wydarzeń Maćko Borkowic uciekł na Śląsk. Sytuacja po zabójstwie była napięta, ale nikt nie dążył do dalszej eskalacji. Zarembowie, których krewny zginął, nie domagali się sprawiedliwości. Być może rozumieli, że również król chciał szybko uspokoić wzburzone emocje. Sędziwojowi nic się nie stało. Był on blisko skoligacony z rycerskimi rodami brandenburskimi i odgrywał bardzo ważną rolę na pograniczu z Marchią. Król często korzystał z jego wpływów, co sprawiało, że był cennym sojusznikiem. Dopiero dziesięć lat później wspomniany Wojciech ze Słopanowa bez powodzenia skarżył Sędziwoja za zabójstwo Beniamina i rozboje. Wynik procesu nie jest pewny- najprawdopodobniej Sędziwój w jego trakcie zmarł i sprawa została oddalona. Maćko Borkowic również nie został ukarany za morderstwo. Po blisko trzech latach spędzonych na Śląsku, w 1357 roku wrócił do Polski i złożył uroczystą przysięgę wierności królowi.

Maćko Borkowic jednak niedługo cieszył się łaską królewską. Odezwała się jego rogata dusza. O dalszych wydarzeniach informuje nas piszący ponad sto lat później Jan Długosz. Po ponownym objęciu obowiązków wojewody poznańskiego Maćko nie tylko nie zajął się zwalczaniem przestępczości, ale wręcz przeciwnie. Długosz podaje: Zaczął najpierw potajemnie udzielać schronienia w tej okolicy złodziejom i rabusiom, których winien był karać, potem zaś stał się ich głównym doradcą w ich kradzieżach i rabunkach. Król polski Kazimierz zwrócił mu najpierw łagodnie uwagę, potem groził karą. Nie mógł go jednak odciągnąć od jego sposobu życia

i z człowieka opływającego we własne dobra wyrwać zakorzeniony zwyczaj grabienia

cudzego mienia”. Aresztowany został w Kaliszu, gdzie przybył na zaproszenie króla w grudniu 1359 roku. Według relacji Długosza, gdy wszedł na salę, gdzie przebywał król, usłyszał jedynie krótki rozkaz: „brać go!”.

Kazimierz Wielki rozkazał uwięzić Maćka Borkowica w lochu zamku w Olsztynie koło Częstochowy. Skazany został na straszny los- śmierć głodową. Otrzymywał do jedzenia zaledwie garść siana i mały dzban wody dziennie. Jego agonia trwała 40 dni, zmarł na początku 1360 roku. Wyrok był okrutny, ale w realiach średniowiecznych Maćko Borkowic popełnił najwyższą zbrodnię- rzucił wyzwanie królewskiemu majestatowi. Wyroku, który doprowadził do śmierci wojewody, nie należy wiązać bezpośrednio z aktem konfederacji 1352 r. Spośród wszystkich konfederatów jedynie on został ukarany śmiercią, pomimo że nie on jedyny uciekał się do przemocy. Równie ciężkie zarzuty ciążyły na Sędziwoju z Czarnkowa. Czarnkowski jednak został przywołany do porządku i mógł królowi oddać nieocenione zasługi. Maćko jako raubritter (rycerz-rozbójnik) godził w porządek panujący w królestwie a okazane przez niego wielokrotnie nieposłuszeństwo nie pozwalało rokować na zmianę jego zachowania. Maćko Borkowic musiał zginąć jako uosobienie feudalnej anarchii.

 

powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności