Muzeum Ziemi Czarnkowskiej

W Dniu Strażaka

Ocena 0/5

Międzynarodowy Dzień Strażaka obchodzony jest 4 maja, w dniu wspomnienia patrona strażaków św. Floriana. Jest to także doskonała okazja, by przypomnieć sylwetkę nestora polskiego pożarnictwa, Honorowego Obywatela Miasta Czarnków Władysława Pilawskiego, którego piąta rocznica śmierci przypada 20 maja.

 

Ogień odegrał bardzo ważną rolę w dziejach ludzkości. Jest to jednak żywioł niebezpieczny, przerażający w swej destruktywnej sile. Przez tysiąclecia pożary były jednym z największych zagrożeń dotykających ludzkich siedzib. Historia pełna jest przykładów katastrofalnych w skali pożóg. Najsłynniejszy pożar w dziejach miał miejsce w 64 roku, kiedy to spłonęła większa część Rzymu. Wydarzenie to stało się kanwą powieści Henryka Sienkiewicza Quo Vadis. Olbrzymie pożary nie były jednak domeną tylko starożytności. W 1666 roku spłonęło 2/3 Londynu, w 1728 roku ogień pochłonął 1/3 Kopenhagi, w 1812 roku zniszczeniu uległo 3/4 Moskwy. W 1945 roku, na skutek bombardowania, przerażająca burza ogniowa ogarnęła Tokio. Zginąć miało wówczas blisko 100 tysięcy ludzi, więcej niż w nalotach atomowych na Hiroshimę i Nagasaki. Również Czarnków w swej historii wielokrotnie ucierpiał na skutek pożarów. Najsłynniejszym był wielki pożar w 1709 roku, który m.in. strawił dach kościoła pw. Marii Magdaleny. W 1846 roku spłonęło natomiast 20 domów i 16 innych zabudowań. Ogień stanowił zatem śmiertelne zagrożenie dla ludzkich siedzib, ale nie było sposobu, by z niego zrezygnować.

Od najdawniejszych czasów podejmowano próby stworzenia sprawnego systemu ochrony przeciwpożarowej. Pierwszą jednostkę straży pożarnej stworzył w Rzymie Marek Licyniusz Krassus, który własnym kosztem wystawił brygadę liczącą 500 niewolników wyposażonych w niezbędny do gaszenia pożarów sprzęt: wiadra, bosaki, siekiery itp. W zasadzie do połowy XIX wieku walka z pożarami spoczywała na barkach wszystkich mieszkańców miast i wsi. Zasady postępowania regulowane były w przepisach miejskich zwanych „porządkami ogniowymi” i przez zarządzenia władzy. Na przykład książę mazowiecki Bolesław IV zabronił w Warszawie budowania drewnianych domów. Jak nieskuteczne bywały te zarządzenia pokazuje fakt, że w 1648 roku król Jan Kazimierz zmuszony był nakazać rozebranie wszystkich drewnianych domów w Warszawie. Brak wyspecjalizowanych służb walczących z pożarami miał często tragiczne konsekwencje. W czasie wielkiego pożaru Londynu w 1666 roku istniała szansa powstrzymania żywiołu nim wyrządził znaczne straty. Dowodzący akcją bał się jednak podjąć decyzję o wyburzeniu należącego do bogatego kupca magazynu, co mogło powstrzymać postępy pożaru. Także środki wykorzystywane do walki z ogniem były proste: używano wiader z wodą, bosaków, siekier, drabin, zmoczonych płacht na drągach. Dopiero pod koniec XVI wieku w Europie zaczęły pojawiać się oparte na konstrukcji greckiego konstruktora Ktesibiosa dwutłokowe pompy zwane w Polsce sikawkami ogniowymi. Był to jednakże sprzęt bardzo drogi, wymagający przeszkolonej obsługi. Dopiero w pierwszej połowie XIX wieku pompy tego rodzaju stały się powszechnie dostępne. Miasta, a nawet wsie zaopatrywały się w montowane na wozach sikawki. Pociągało to za sobą potrzebę powołania specjalnie przeszkolonej służby do walki z pożarami. Na terenie zaboru pruskiego proces ten rozpoczął się w latach 40-tych XIX wieku. Pierwsza ochotnicza straż pożarna powstała w Poznaniu w 1845 roku pod nazwą Ochotniczego Towarzystwa Ratunkowego. Kolejne ochotnicze straże pożarne powstały w Lesznie (1847 r.), Wronkach (1857 r.), Brodnicy i Stargardzie Gdańskim (1862 r.). W Czarnkowie Ochotnicza Straż Pożarna powstała w 1886 roku, a w Walkowicach w 1909 roku.

W styczniu 1919 roku władzę w Czarnkowie przejęli powstańcy wielkopolscy. Dzięki sukcesowi powstania Czarnków znalazł się w granicach II Rzeczpospolitej. W zmienionych warunkach OSP nabrała polskiego charakteru. Od 1923 do 1939 roku naczelnikiem, a następnie prezesem OSP w Czarnkowie był Władysław Pilawski senior, ojciec przyszłego honorowego obywatela Czarnkowa. Był kupcem, prowadził także hotel i własne gospodarstwo rolne, co zapewniało rodzinie Pilawskich spokojne, choć może nie wystawne życie. Władysław junior urodził się 29 grudnia 1913 roku. Oprócz brata bliźniaka, Zygmunta, miał jeszcze pięciu braci i pięć sióstr. Dorastał w Czarnkowie, uczęszczał do tutejszego gimnazjum i był harcerzem. Już jako chłopiec chciał zostać strażakiem. Nieraz towarzyszył ojcu podczas wyjazdów na akcję. Wraz z innymi harcerzami pomagał podczas akcji gaśniczych. W czasie pożaru tartaku Ignacego Klessy przywoził walczącym z pożogą strażakom zimne napoje. Zdawszy maturę w 1933 roku zgłosił się na ochotnika do odbycia służby wojskowej. Zdawał sobie sprawę, że w ówczesnej Polsce droga do jakiejkolwiek kariery w służbach mundurowych wiodła przez wojsko. Służbę odbył w 57 pułku piechoty i awansowany do stopnia sierżanta podchorążego został zwolniony do rezerwy w 1934. Po zwolnieniu ze służby powrócił do rodzinnego Czarnkowa, gdzie zapisał się do OSP. Był wyróżniającym się strażakiem, na popularnych wówczas zawodach strażackich często zdobywał nagrody. Pragnął jednak zostać zawodowym oficerem pożarnictwa. Pilnie podnosił swoje kwalifikacje przez udział w różnych kursach i po roku został mianowany inspektorem powiatowym w Czarnkowie. Swoje obowiązki wypełniał wzorowo, dzięki czemu stale awansował - w 1939 roku został referentem do spraw techniki i szkolenia w Poznaniu. W tym czasie ożenił się z Wandą Kleczówną. Dobrze rozwijającą się karierę przerwał jednak wybuch II wojny światowej. Władysław Pilawski został zmobilizowany i jako podporucznik dowodził we wrześniu 1939 roku plutonem z 55 pułku piechoty w rejonie Chełma Lubelskiego. W trakcie walk jego mały oddział został odcięty od macierzystej jednostki. Nie mogąc odnaleźć dowództwa, słysząc o wkroczeniu Armii Czerwonej, zdecydował o rozpuszczeniu swojego oddziału i powrocie do Poznania. Na ziemiach włączonych do Rzeszy Niemcy nie przyjmowali Polaków do Straży Pożarnej. Nie mogąc znaleźć pracy w grodzie nad Wartą, Władysław Pilawski udał się do Warszawy, skąd został oddelegowany do Lublina, gdzie został zastępcą instruktora pożarniczego dystryktu. Tamteż zaangażował się w działalność Strażackiego Ruchu Oporu „Skała” i Armii Krajowej. Dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego miał dobre stosunki z władzami niemieckimi. Wielokrotnie używał swoich wpływów, aby uwolnić uwięzionych przez Gestapo Polaków. W 1944 roku przyszła na świat córka państwa Pilawskich, Ewa Elżbieta. Niestety, w czasie porodu doszło do komplikacji, w wyniku których dziewczynka była do końca życia niepełnosprawna. W 1945 roku powrócił do Poznania. W wyniku toczonych walk miasto bardzo ucierpiało. Brakowało strażaków i sprzętu. W mieście raz po raz wybuchały pożary. Pilawski, jako zastępca Komendanta Zawodowej Straży Pożarnej, rzucił się w wir pracy organizacyjnej. Najważniejszą troską poznańskich strażaków stało się stworzenie zaplecza technicznego. Własnymi siłami przerabiali wojskowe ciężarówki, naprawiali uszkodzony sprzęt. Z inicjatywy Władysława Pilawskiego na ulicy Czechosłowackiej powstała nowoczesna strażnica. Profesjonalizm i inicjatywa Władysława Pilawskiego zostały dostrzeżone przez przełożonych i w 1950 roku został przeniesiony do Komendy Głównej Straży Pożarnej w Warszawie. Tam jednak spotkał się z szykanami natury politycznej. Władze komunistyczne podejrzliwie patrzyły na ludzi, którzy w czasie wojny działali w AK. Władysław Pilawski, jako członek AK, nie mógł pełnić eksponowanych stanowisk. Powierzano mu obowiązki nieodpowiednie do zajmowanych stanowisk i powstrzymywano awanse. W tym okresie zainteresował się nim także Urząd Bezpieczeństwa. Władysław Pilawski został dwukrotnie aresztowany i zabrany na całonocne przesłuchania. Pomimo gróźb odmówił współpracy, co kosztowało go zwolnieniem z pracy w 1954 roku. Otrzymawszy wilczy bilet nie mógł znaleźć pracy w zawodzie. Dzięki pomocy znajomych znalazł pracę w warszawskiej Pracowni Pożarniczej Biura Studiów i Projektów Typowych Budownictwa Przemysłowego. Także tam spotykał się z przeszkodami, odmawiano mu np. dostępu do materiałów potrzebnych do pracy. Sytuacja Władysława Pilawskiego zmieniła się wraz z odwilżą październikową i dojściem do władzy Władysława Gomułki. W 1957 roku Pilawski został przeniesiony z powrotem do Komendy Głównej, gdzie objął stanowisko Zastępcy Komendanta Głównego. Funkcję te pełnił przez 22 lata, do przejścia na emeryturę w 1979 roku. Szczególną uwagę przykładał on do kwestii związanych z rozwojem technicznych środków walki z ogniem oraz szkolenia strażaków.

Po przejściu na emeryturę Władysław Pilawski poświęcił się badaniom historii pożarnictwa w Polsce. W 1991 roku zmarła jego żona Wanda, a w cztery lata później, ukochana córka Ewa Elżbieta. Osamotniony Władysław Pilawski podjął decyzję o powrocie do rodzinnego Czarnkowa, który opuścił blisko 60 lat wcześniej. Stał się tu ważną postacią lokalnego życia, regionalistą. W dowód uznania w 2004 roku nadano mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Zmarł 20 maja 2017 roku.

W dniu święta strażaków warto na chwilę zatrzymać się i pomyśleć, jak wiele im zawdzięczamy. Dziś strażacy nie tylko walczą z pożarami. Oczekujemy od nich znacznie więcej. Jako pierwsi ratują poszkodowanych w wypadkach samochodowych, usuwają skutki wichur i innych katastrof, dbają o nasze bezpieczeństwo. Cieszą się przy tym niesłabnącym zaufaniem, gdyż wykonują swoją służbę ofiarnie, mimo grożącego im często niebezpieczeństwa. Warto im zatem podziękować i wspomnieć tych, którzy odeszli, w tym najsłynniejszego czarnkowskiego strażaka, pułkownika Władysława Pilawskiego.

 

Galeria zdjęć

dbają001 dbają002 dbają003
powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności